Spodziewamy się, że w razie konfliktu ludzie będą chcieli wyjechać do mniejszych miejscowości lub na wieś. Dlatego tak dużą wagę przywiązujemy w tej chwili do przygotowania planów ewakuacji – mówi Wiesław Leśniakiewicz, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.
Zbieramy w tej chwili dane, ale proces inwestycyjny trwa lata, a nie miesiące. Dlatego w pierwszej kolejności chcielibyśmy skupić się na wyremontowaniu obiektów, które kiedyś pełniły rolę schronów i ukryć. W tym momencie mogę powiedzieć, że od ubiegłego roku Państwowa Straż Pożarna zrobiła przegląd prawie 4,7 tys. miejsc. W przypadku 2,5 tys. z nich uznano, że po dokonaniu prac naprawczych mogą nadal pełnić funkcje budowli ochronnych, ale raczej ukryć niż schronów. Schrony, choć powszechnie mówi się tak o wszystkich miejscach, w których można się ukryć, są konstrukcjami hermetycznymi, które mają chronić w przypadku ataku nuklearnego. Ich budowa jest bardzo droga i dlatego nawet bogate kraje, jak Niemcy, poszukują różnych dodatkowych rozwiązań chroniących ludzi. My to też robimy. Wojewodowie z pomocą wojska typują miejsca najbardziej zagrożone atakiem i tam powstaną schrony lub ukrycia, które od tych pierwszych różnią się generalnie tym, że nie są hermetyczne i tańsze, i zwykle prostsze w budowie.
To, przede wszystkim, gęsto zaludnione miasta (najwięcej pieniędzy z programu OLiOC na ten rok przeznaczono dla Warszawy, woj. mazowieckiego i śląskiego - red.). Spodziewamy się, że w razie konfliktu ludzie będą chcieli wyjechać do mniejszych miejscowości lub na wieś. Dlatego my w Polsce, ale też inne kraje Europy, tak dużą wagę przywiązujemy w tej chwili do przygotowania planów ewakuacji. Od służb, przez drogi, po transport. Co nie znaczy, że powstawanie obiektów zbiorowej ochrony schodzi na drugi plan i nie znaczy, że nie powinniśmy zapewniać ochrony mieszkańcom mniejszych miejscowości. Pieniądze na realizację programu dzielimy na województwa, w zależności od liczby ludności i wskaźnika urbanizacji, z powodów wskazanych wcześniej, ale w przypadku wschodniej Polski powiększamy ten budżet o 20 proc. Dotyczy to województw: warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, lubelskiego, podkarpackiego i wschodniej części mazowieckiego. W tym roku na schrony i ukrycia przeznaczamy 3,6 mld zł z budżetu programu OLiOC, który wynosi 4,9 mld zł.
Procedujemy w tej chwili zmianę ustawy, ale jeśli chodzi o te wielkości nic się nie zmienia. Są to kamienie milowe, do których dążymy, realizując inwestycje w budowle ochronne. Od 1 stycznia tego roku kondygnacje podziemne w budynkach użyteczności publicznej lub budynkach mieszkalnych wielorodzinnych oraz garaże podziemne, jeżeli nie przewidziano w nich budowli ochronnej, czyli schronu lub ukrycia, projektuje się i wykonuje w sposób umożliwiający zorganizowanie w nich miejsc doraźnego schronienia. To wynikający z mocy prawa obowiązek inwestorów.
Rozważamy jeszcze te uwagi. Z jednej strony rozumiem, że zmiana w pozwoleniu na budowę, o które wniosek został złożony przed 31 grudnia 2025 r. nie powinna skutkować objęciem inwestycji wymaganiami ustawy schronowej, ale z drugiej strony mamy świadomość, że wielu inwestorów właśnie żeby uniknąć obowiązków związanych z zapewnieniem obiektów zbiorowej ochrony spieszyło się przed końcem roku ze złożeniem wniosku o pozwolenie na budowę, zakładając, że potem wprowadzi zmiany albo zmieni sposób użytkowania. Nasza ustawa ma budować system ochrony ludności, więc nie możemy otwierać furtek do jej obchodzenia.
W istocie budujemy cały system od podstaw. Wszyscy się uczymy i dlatego już po roku działania ustawy wprowadzamy do niej pierwsze poprawki. Wsłuchujemy się w uwagi. Daliśmy swobodę decydowania wojewodom i samorządom, bo to na nich spoczywa ciężar zapewnienia swoim mieszkańcom miejsc schronienia. Tymczasem rzeczywiście wygląda na to, że oni oczekują od nas wytycznych. Nic nie jest jeszcze przesądzone. W projekcie na pewno wprowadzimy zmiany, które ułatwią prowadzenie tych inwestycji i innych w ramach programu. Wyszliśmy naprzeciw oczekiwaniom samorządów wprowadzając możliwość odstąpienia od przepisów o zamówieniach publicznych. Zmieniamy też perspektywę czasową z 4 lat, jak chcieliśmy pierwotnie, na 5 lat. To pozwoli zapewnić finansowanie inwestycji, których realizacja zajmuje więcej czasu. Brak tych zmian hamuje inwestycje budowlane. Dopuściliśmy też stosowanie rozwiązań zamiennych, jeśli inwestor czy właściciel budynku nie jest w stanie spełnić warunków technicznych dla MDS-u. Doprecyzowaliśmy przepisy o ustalaniu pojemności. Pewnie przyjdzie też czas na analizę modelu finansowania budownictwa ochronnego. Na obecnym etapie, gdy dla budowli ochronnych rozpoczyna się dopiero proces inwestycyjny, nie można powiedzieć, że model finansowania jest problemem.
Według mnie procedura jest opisana, ale jesteśmy otwarci na rozmowę o zmianach, by przepisy nie budziły wątpliwości. Przepisy muszą być tak zaprojektowane, aby jednocześnie zapewnić pewność prowadzenia inwestycji, ale również nie dopuścić do obchodzenia przepisów i nie obciążać organów samorządów, które już obecnie mają wiele nowych zadań związanych z ustawą.
Kryteriów nie ma, ale projekt precyzuje, gdzie takie miejsca może miejscowy komendant PSP wskazać. Chodzi o obiekty budowlane, wobec których trwa postępowanie o uznanie ich za budowlę ochronną, o te, które już taką funkcję pełnią, o planowane MDS, a nawet inne miejsca, które zapewniają ochronę przed niebezpiecznymi zjawiskami pogodowymi i ostrzałem bądź odłamkami. Wprowadzenie tej kategorii jest reakcją na to, co obserwujemy w Ukrainie. Masowe użycie dronów wymaga, abyśmy mieli jak najbliżej do miejsca, w którym się możemy schronić i niekoniecznie musi to być od razu działający schron czy MDS. Pamiętajmy, że MDS-y w garażach podziemnych będą organizowane dopiero w sytuacji niebezpieczeństwa. Będą miały od razu wyjścia ewakuacyjne, ale podpory wzmacniające konstrukcję pojawią się do 72 godzin od momentu zidentyfikowania zagrożenia. W czasach pokoju, to będą normalnie funkcjonujące garaże. Chodzi o to, żeby się, jak najszybciej w takim punkcie znaleźć. Dlatego strażacy przygotowali aplikację gdziesieukryc.pl, w której jest w tej chwili ponad 82 tys. punktów. Po wejściu na stronę aplikacji już teraz zobaczymy, gdzie mamy najbliższy punkt schronienia.
„Poradnik bezpieczeństwa” został opracowany i rozesłany do około 16 milionów gospodarstw domowych. Spotkał się z bardzo dobrym odbiorem społecznym, zapoczątkował dyskusję na wielu płaszczyznach na temat bezpieczeństwa i przygotowania mieszkańców naszego kraju na zagrożenia. Magazyny i zapasy są tworzone. W zeszłym roku samorządy rzuciły się na kupowanie aut dostawczych, ale zwróciliśmy im uwagę, że po co auta, jak nie mają dokąd wozić zapasów. Szkolenia dla organów ochrony ludności oraz personelu podmiotów ochrony ludności cały czas się odbywają. Żeby powstała Ewidencja Obiektów Zbiorowej Ochrony trzeba mieć co do niej wpisać więc tu jesteśmy na początkowym etapie. Chcemy w tym roku uruchomić Ewidencję Obrony Cywilnej, która jest podstawą utworzenia korpusu obrony cywilnej. Dzięki temu wojewodowie będą mogli rozpocząć proces nadawania przydziałów mobilizacyjnych do obrony cywilnej, a minister spraw wewnętrznych rozpocznie tworzenie rezerwy obrony cywilnej. Inwestujemy też w najnowocześniejsze systemy alarmowania, bo żeby dotrzeć na czas do punktu schronienia trzeba być ostrzeżonym o niebezpieczeństwie.
Zbudowanie systemu ochrony ludności od podstaw jest olbrzymim przedsięwzięciem. Finansowanie zadań od roku 2027 będzie odbywać się na podstawie nowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, który niedługo skierujemy do konsultacji, w którym przewidziano jeszcze większe środki finansowe, także na inwestycje wieloletnie.
Autor: Jolanta Szymczyk-Przewoźna
Źródło: Rzeczpospolita www.rp.pl